Zwykły biszkopt przełożony dżemem truskawkowym i czekoladą. A cudny.
Czyżbym słyszała parsknięcie śmiechem? Że obnoszę się z banałem?
Gdyby tylko ktoś miał na tyle odwagi i ciekawości, by poprosić o przepis zajęłoby to, co najmniej, kilka minut pisania... I znacznie więcej godzin robienia. Przyjrzyjcie się uważniej.
Posmakujcie. Przecież to prawdziwy swojski biszkopt. Ile z nim zachodu, ten tylko się dowie, kto raz uchylił klapę piekarnika za wcześnie. Nie mówiąc już o wykonaniu znakomitego kremu czekoladowego.
To, co proste i lekkie, tak naprawdę może być nie lada sztuką.
Wiele piekłam w tym tygodniu i wiem, co mówię. Wypieków na twarzy dostarczały mi nie tylko kulinarne szaleństwa, ale również historie moich przyjaciółek. Uwielbiam słuchać o ich życiu, zwłaszcza tym sercowym. Okazuje się, że z miłością dokładnie jak z tym biszkoptem... Związki, które z pozoru wydają się poukładane i szczęśliwe wcale nie są taką łatwizną, za jakie uchodzą. Wiele trzeba się nad nimi napracować. I wcale (no może troszku...) nie myślę o tresurze faceta, co by nie rozrzucał skarpet po całym mieszkaniu, tylko ograniczył się do jednego pokoju.
Jeśli rzeczywiście chcemy wdrożyć w nasze życie tak wielkie słowo jak miłość, należy pamiętać o tym, że to, co małe ma znaczenie. Drobne prezenty (przecież perfumy są małe, podobnie jak pralinki), odpisywanie na smsy i pisanie smsa bez powodu, komplementy rzucane nam nawet wtedy, gdy nie jesteśmy pierwszej świeżości. Niestety, powyższa zasada odnosi się również do drobnych zgrzytów, problemów.
Doprawdy... Wystarczy niewielka ilość żółtka w masie białkowej, a nie ubijemy piany. I z biszkoptu pozostaje niespełnione marzenie. Owszem, można sobie darować ciacho w sobotę po południu, ale nie relację, która zdaje się być obiecująca. Zanim obieca się sobie dozgonną miłość, wierność i takie tam, należy sobie dać słowo, że będzie się rozmawiać o sprawach trudnych, bolesnych i irytujących.
Mały problem pozostanie małym, jeśli zajmiemy się nim, zanim zacznie rosnąć jak biszkopt włożony do piekarnika.
Podobno pieczenie biszkoptu należy do najbardziej skomplikowanych receptur cukierniczych. Czymże jest jednak, przy sprawach związkowych. Toż to dopiero skomplikowane. Z resztą, co mi się tu wypowiadać... Ja z Panem Taksówkarzem spotkałam się ledwo trzy razy. A dziś czwartego spotkania nie będzie. Dlaczego? Bo sprawy Pana Taksówkarza się skomplikowały i nie może przyjechać... I co o tym myśleć? Nie myślę. Skoro jego nie ma, mówię sama do siebie - "A nie mówiłam?".





